RSS
czwartek, 28 lutego 2013

Dzisiaj chciałbym się odnieść do cytatu z książki Uspienskiego „Fragmenty Nieznanego Nauczania”.

W rozdziale szóstym Uspienski pisze:

„W zwykłych warunkach zmiana jest niemożliwa, ponieważ chcąc coś zmienić, człowiek chce zmienić tylko tę jedną rzecz. Ale w maszynie wszystko jest nawzajem połączone i każdą funkcję nieuchronnie równoważy jakaś inna funkcja, albo cały zestaw innych funkcji, choć sami nie jesteśmy świadomi tych wzajemnych połączeń pomiędzy rozmaitymi funkcjami. We wszystkich szczegółach, w każdej chwili swego działania, maszyna znajduje się w stanie równowagi. Jeśli człowiek zaobserwuje w sobie coś, co mu się nie podoba, i będzie usiłował to zmienić, to może zdoła osiągnąć pewien wynik. Ale w połączeniu z tym wynikiem nieuchronnie osiągnie on inny wynik, którego wcale nie oczekiwał ani nie pragnął, i którego nie mógł się spodziewać.”

I dalej:

„Dążąc do zburzenia, do unicestwienia wszystkiego, co mu się nie podoba, czyniąc wysiłki w tym kierunku, narusza on istniejącą równowagę maszyny. Maszyna dąży do odbudowania równowagi i odbudowuje ją, tworząc nową funkcję, której człowiek nie mógł przewidzieć. Na przykład człowiek może zaobserwować, że jest bardzo roztargniony, że o wszystkim zapomina, wszystko gubi, itd. Zaczyna zmagać się z tym nawykiem i jeśli jest dostatecznie zdyscyplinowany i zdeterminowany, to po pewnym czasie udaje mu się osiągnąć upragniony rezultat: przestaje zapominać i gubić rzeczy. On to spostrzega, ale pojawia się też coś innego, czego nie spostrzega, a co spostrzegają inni, mianowicie, że stał się drażliwy, pedantyczny, tak jakby szukał dziury w całym, nieprzyjemny. Drażliwość pojawiła się w rezultacie utraty roztargnienia. Dlaczego? Tego nie da się powiedzieć. Tylko dokładna analiza poszczególnych cech charakterystycznych człowieka może wskazać, dlaczego utrata pewnej cechy spowodowała pojawienie się innej.”

Uspienski za Gurdżijewem uważa, że człowiek jest maszyną, układem który działa w określonym środowisku i w charakterystyczny dla siebie sposób. Jednocześnie, jak powiada Alan Watts, w tym całym układzie jest świadomy obserwator.

Nie co powinno być, lecz co jestPo krótkiej obserwacji naszego zachowania możemy stwierdzić, że w większości sytuacji działamy automatycznie. Mycie zębów, droga do pracy, jazda samochodem… Wszystko może się dziać niemal przy szczątkowym udziale naszej świadomości. Przez wiele lat funkcjonowania nauczyliśmy się wykonywać w taki sposób dosłownie całe sekwencje czynności niczym wyspecjalizowana maszyna.

Nieświadomie, nauczyliśmy nasz mechanizm, naszą maszynę aby działała w określony sposób. Sposób, który był optymalny we wczesnym okresie naszego życia. Dziecko żyjąc w określonym środowisku dostosowuje się do niego jak umie najlepiej. Uczy się w nim funkcjonować. Jeśli środowisko jest życzliwe, zdrowe i sprzyjające rozwojowi to dziecko wyrasta na zdrową psychicznie, zrównoważoną, pewną siebie osobę. Jeśli środowisko jest niesprzyjające dziecko uczy się w nim przetrwać. Każde rozwiązanie, które pozwala na przetrwanie jest dobre. Jeśli np. ojciec oczekuje od dziecka bezwzględnego podporządkowania i nie toleruje żadnych przejawów autonomii, dziecko uczy się uległości. Ten schemat zostaje utrwalony i pomimo, że w dorosłym życiu jest szkodliwy i niepotrzebny, funkcjonuje w życiu dorosłej osoby.

Zmiana jest bardzo trudna, bo dojrzały człowiek jest całością. Posiłkując się analogią do budynku, jest już zbudowanym domem np. w stylu modernistycznym. Jeśli teraz chcemy coś w nim zmienić to należy wziąć pod uwagę wiele czynników. Bardzo łatwo jest o architektoniczny koszmarek w stylu dobudówki. Łatwo naruszyć konstrukcję całego budynku co może skończyć się katastrofą budowlaną. Dokładnie tak samo jest z „mechanizmem ludzkim”, bardzo łatwo tu o katastrofę jeśli zmianie chcemy poddać tylko jeden element.

To co odróżnia Człowieka od maszyny to między innymi świadomość. To dzięki niej możemy wprowadzać korekty w naszej maszynie. Aby jednak ta operacja zakończyła się sukcesem musimy poddać naszą maszynę dogłębnej obserwacji. Obserwacja jest tutaj pierwszym i najważniejszym etapem wprowadzania zmian. Nie wprowadzimy z sukcesem żadnych korekt w naszej maszynie jeśli nie będziemy zdawać sobie sprawy z wszystkich zależności jakie w niej funkcjonują.

Nauczenie się samoobserwacji pozwala stanąć w roli audytora, który poddaje system analizie nie identyfikując się z nim. Jest to pierwszy krok na drodze do zmiany.

 

wtorek, 12 lutego 2013



Warto, od czasu do czasu, przypomnieć sobie, że nie ważne jest to co się mówi, ale to co się robi. Jak zwykle, najlepszymi obserwatorami naszego zachowania okazują się dzieci.

12:09, pytajacodroge
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 stycznia 2013

 

Początek roku to czas, kiedy wiele osób podejmuje próby zmiany swojego życia. Postanawiają, że od nowego roku będą, lub nie będą, czegoś robić. Osobiście na przekór wielu opiniom uważam, że to dobry pomysł. Pierwszy stycznia jest wspaniałym punktem odniesienia. Jak żaden inny dzień w roku zakotwicza nas w konkretnej dacie i w każdej chwili możemy wrócić w pamięci do tego momentu i przypomnieć sobie ile już wytrzymaliśmy w postanowieniu. To może nie ma takiego znaczenia dla osób, które w pamięci mnożą i dzielą trzycyfrowe liczby, ale dla tych którzy nigdy nie byli asami z matematyki a jedyną datą, którą pamiętaj jest data ich urodzin, to 1 stycznia niesie ze sobą niezaprzeczalny atut.

Oczywiście zawsze można przyjąć za początek inny pierwszy dzień miesiąca. To propozycja dla tych, którzy chcieli by jeszcze spróbować, a nie załapali się na sylwestrową noc.

Dlaczego punkt odniesienia jest tak ważny?

Musisz być świadomy tego, że wprowadzając nowy nawyk, zmieniając cos w swoim zachowaniu lub rezygnując z jakiegoś przyzwyczajenia rozpoczynasz walkę. Twoim przeciwnikiem jest przyzwyczajenie, którego chcesz się pozbyć lub  przyzwyczajenie opozycyjne do tego, które chcesz w sobie wykształcić.

Przykład:

Fakt: Pijesz dużo kawy.

Skutki: Kawa w bardzo dużym stopniu zakwasza organizm, czego efektem mogą być: niska odporność organizmu, kłopoty ze skórą oraz przewodem pokarmowym. Dodatkowo wysokie stężenie kofeiny rozstraja organizm. Źle sypiasz, masz problemy z koncentracją, nie możesz zabrać się do pracy. Czujesz, że jak nie wypijesz filiżanki kawy to robota nie ruszy z miejsca.

Postanowienie: Od pierwszego nie piję kawy.

Walka, nowego ze starym:

Nowy: Zwyczaj niepicia kawy, lub zwyczaj picia herbaty owocowej, zielonej, ziołowej lub soków owocowych.

Stary: Zwyczaj codziennego picia kawy, zwyczaj zaczynania dnia od filiżanki kawy, zwyczaj rozpoczynania pracy z filiżanką kawy…

Organizacja:  Ty jesteś organizacją, firmą a „nowy” jest pracownikiem na okresie próbnym obejmującym eksperymentalne nowe stanowisko w firmie. Większość obecnych pracowników nie wierzy, że do czegoś się przyda. Nowy musi udowadniać każdego dnia, że jest potrzebny. Jest w pewnym sensie na straconej pozycji, bo wokół pełno wygłodniałych wilków, które czekają na to kiedy młody się potknie. Jeśli okaże się, że nowy pracownik sprawdza się i firma funkcjonuje lepiej, Stary będzie musiał się pożegnać ze stanowiskiem.

 

Czym „żywi się” stary? Każdą filiżanką kawy którą wypijasz! Każdą decyzją w stylu: „tylko jedną”, „dzisiaj zrobię wyjątek”, „zacznę jutro”, „jedna nie zrobi różnicy”, „bez kawy nic mi nie wchodzi”, „po co się tak męczyć”, „po kawie zrobię to dwa razy szybciej”, „to czysty rachunek ekonomiczny”, „napiję się dla towarzystwa” …. Stare zachowanie jest jak stanowisko w organizacji. Istnieje tylko wtedy jeśli jest w stanie uzasadnić  swoją przydatność dla organizacji. Każdy przejaw uległości w stosunku do „starego” jest jak życiodajny tlen.

 

Czym „żywi się” nowy? Każdym dniem, który udaje mu się przetrwać! Im dłużej udaje mu się zachować stanowisko, tym bardziej jest akceptowany przez innych jako swój. Z czasem, jeśli cały proces wprowadzania nowego pracownika zakończy się sukcesem, nowy sam stanie się wilkiem, który będzie walczył o swoją pozycję w organizacji.

 

Jakość Twojej organizacji zależy od tego jakich pracowników masz na etacie. Ta perspektywa jest szalenie pozytywna ponieważ daje Ci możliwość ciągłego doskonalenia się. Patrząc na siebie w danym momencie naszego życia, możemy sobie nie wyobrażać jak daleko możemy zajść w życiu. Żyjemy ułomnościami jakie składają się na naszą osobowość. Prowadząc stałą „rekrutację” z czasem możemy wykształcić w sobie postawy i nawyki, o których na początku drogi mogliśmy w ogóle nie marzyć.

 

Przedstawmy to na przykładzie Janka:

Janek dwa lata temu był kompletnie niezorganizowaną osobą. Był jak listek na wietrze, leciał tam gdzie powiało. Pod wpływem rad kolegi postanowił, że zacznie biegać dwa razy w tygodniu. Nie było lekko, często sobie odpuszczał. Stare przyzwyczajenia nie dawały o sobie zapomnieć. Jednak długa droga się opłaciła. Co miesiąc Janek podejmował nowe postanowienie. Po czterech miesiącach zaczynania od nowa, postanowił podsumować swoje osiągnięcia.  Zauważył, że jest w stanie zmobilizować się i wytrwać w postanowieniu całe dwa tygodnie. Po tym okresie odpuszczał sobie, ale niezaprzeczalnym faktem było to, że potrafił wytrwać dwa tygodnie. To dało mu siłę do tego aby powalczyć o więcej. Postanowił wytrwać cały miesiąc. Miesiąc jest okresem przełomowym. To okres próbny, po którym pracownik zazwyczaj jest przyjmowany do organizacji.

Po roku  Janek, zauważył, że zmiana swojego zachowania jest możliwa. Coś, co jeszcze rok temu sprawiało mu duże trudności i wiązało się z dużym dyskomfortem i wewnętrzną walką, stało się czymś naturalnym jak oddychanie. Janek jako organizacja przeszedł na wyższy poziom. Bieganie sprawiło, że zrzucił zbędne kilogramy, czuł się bardziej wypoczęty i pełen energii.

To doświadczenie pokazało mu, że zmiana jest trudna i wymaga dużo pracy, ale jest możliwa. Postanowił spróbować z innym przyzwyczajeniem, tym razem zdecydował zmierzyć się z wieczornym oglądaniem telewizji. Zrezygnował z oglądania TV na rzecz czytania książek. Jako punkt startowy ustalił sobie pierwszy dzień miesiąca. Przez pierwszy miesiąc postanowił oglądać telewizję „w kratkę”. Dzień oglądania, dzień czytania. Po miesiącu całkowicie zrezygnował z TV. Po trzech miesiącach telewizor wylądował na serwisie aukcyjnym. Janek dzięki temu kupił kilkanaście wyjątkowych książek i audiobooków.:-)

Obecnie Janek dwa razy w tygodniu biega, dzięki rezygnacji z telewizora zyskał czas, który przeznaczył na czytanie książek i wizyty na siłowni. Te zmiany sprawiły, że dzisiaj jest innym człowiekiem. Wizja swojej osoby jaką miał jeszcze dwa lata temu zupełnie odbiega od wizji jaką ma obecnie. Rzeczy, o których jeszcze dwa lata temu nawet nie marzył, dzisiaj są na wyciągnięcie ręki. Teraz wie, że trzeba po prostu zrekrutować i z sukcesem wprowadzić do organizacji nowych pracowników.

 

Polecane lektury:

Maxwell Maltz: „Nowa psychocybernetyka”

Colin P. Sisson: „Wewnętrzne przebudzenie. Pierwszy krok ku świadomemu życiu”

Alan Watts: „Czym jest rzeczywistość”

czwartek, 10 stycznia 2013

 

Wykład o wiązaniu butów, ale przede wszystkim o tym, jak zmieniać się małymi krokami oraz o tym, jak można zbłądzić lub trwać w błędzie przez większość swojego życia.



piątek, 04 stycznia 2013
piątek, 21 grudnia 2012

7:30 - dzwoni budzik, myję zęby, biorę prysznic, kanapki, czasem herbata, kawę piję dopiero w pracy. Ubieram się i wychodzę na tramwaj. Jadę do pracy. Przez 8 godzin robię to, co zwykle: piszę i odbieram maile, dzwonię, biorę udział w spotkaniach, prezentacjach, w przerwie obiad, następnie wypełniam raporty i zamykam komputer. Jadę do domu. Jem kolację. Siadam przed telewizorem lub komputerem, czasami wychodzę na siłownię, pobiegać lub spotkać się ze znajomymi.

Ot, takie życie! Z czasem się trochę zmienia, ale tendencja jest taka, że schemat utrwala się. Zaczynam działać coraz bardziej mechanicznie.

Kim jestem w tym zdarzeniu? Czy jestem bohaterem tego przedstawienia? Czy może jest inny bohater? Dlaczego jestem tym, kim jestem? Kim bym był, gdybym urodził się w innym czasie, w innym miejscu, w innej kulturze? Jak wyglądałoby moje życie? Czy jest bardziej wartościowe od życia osoby, która mieszka w buszu i nie wie, co to komputer? Czy przypadkiem nie jest bardziej jałowe, puste?

Każdy nosi w sobie pewien obraz rzeczywistości, tego jak się sprawy mają. Chodzi o podstawowy sposób pojmowania świata, w którym żyjemy. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie tak postrzegamy rzeczywistość wydaje się to nam tak naturalne, że nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to tylko jeden z alternatywnych modeli rzeczywistości. Alan Watts w wykładzie, „Czym jest rzeczywistość” mówi, że w europejskim kręgu kulturowym dominują dwa mity, dwa modele rzeczywistości: Model ceramiczny i model całkowicie automatyczny.

Zgodnie z modelem ceramicznym wszystko, co istnieje zostało stworzone przez Stwórcę.  Zostało niejako ulepione z gliny. W wyniku, czego jesteśmy tylko wytworem rąk Stwórcy.

Drugi model zakłada, że w świecie wszystko dzieje się automatycznie. Zdarzenie A ma miejsce, dlatego że miało miejsce zdarzenie B, zdarzenie B miało miejsce, dlatego że miało miejsce zdarzenie C itd. Zwierzęta mają takie upierzenie, ponieważ pomaga im to w tym i tym… Kształt dzioba jest zdeterminowany pożywieniem…

Prawdę mówiąc, co byśmy nie powiedzieli, czego byśmy nie zrobili, wydaje się mieć to potwierdzenie w jednym z tych modeli. Tak „na zdrowy chłopski rozum” to, do czego się tu przyczepić?

Ale to jest właśnie europejski krąg kulturowy. Wydaje nam się to spójne i prawdziwe, dlatego że opiera się na bazowych założeniach wpojonych nam przez naszą kulturę. System jest wewnętrznie spójny! Ale czy jest prawdziwy?

Co by było gdybym urodził się w innym kręgu kulturowym? Np. w Indiach, Chinach lub w afrykańskim buszu? Czy myślenie w taki sposób byłoby dla mnie naturalne? Czy właśnie tak bym postrzegał rzeczywistość? Tak bym ją interpretował?

Okazuje się, że niekoniecznie. Dlatego nie mówimy o Prawie rządzącym rzeczywistością a jedynie o modelu. Model jest czysto teoretyczny. Jest teorią, która wymaga potwierdzenia. Dlatego mówimy o teorii Darwina a nie o prawie Darwina. To tylko jedna z teorii, która wcale nie musi być zgodna z rzeczywistością.

W innym wykładzie Watts mówi, że wato poznawać inne kultury, inne religie, dlatego że dzięki temu tak naprawdę jesteśmy w stanie poznać swoją kulturę i swoją religie. Podobnie jak to jest z kolorami. Jeśli znalibyśmy tylko jeden kolor to tak jakbyśmy nie znali żadnego. Dopiero poznanie innych kolorów pozwala nam docenić piękno tego jednego.

Poznajmy, więc inne, alternatywne modele, koncepcje, kultury i religie, ponieważ tylko dzięki temu możemy zyskać pełniejszy wgląd w nasze życie. Zyskać niezbędny dystans i przestać traktować to, co się wydarza tak jednoznacznie i serio.

czwartek, 20 grudnia 2012

Autorem artykułu jest Marcel1981

Zwykliśmy pojmować siebie jako tych, którzy mają wszystko pod kontrolą. Chcemy wierzyć, że jesteśmy sternikiem, statkiem i żeglarzem. Mówimy sobie: wiem gdzie uderzyć, aby odezwały się nożyce, wiem jak pociągać za sznurki, jak rozdawać karty.

Czy tak jest w rzeczywistości?

Alan Watts w wykładzie pod tytułem „Nie co być powinno, lecz co jest!” zadaje pytania:

„Jak bijesz swoim sercem? Jak rośniesz swoje włosy?”

Zwykliśmy tak wybiórczo analizować swoje zachowanie, że nie zauważamy faktu, iż nie mamy wpływu na większość zdarzeń, które dotyczą naszego ciała.

Jak sprawiasz to, że widzisz?

Możesz powiedzieć: To proste! Otwieram oczy i widzę. Gdy nie chcę widzieć, to zamykam oczy i nie widzę.

No, tak, ale jak widzisz? Jak to robisz, że widzisz? Jak organizujesz proces widzenia? Jak sprawiasz to, że widzenie się odbywa? Jak czynisz, jak robisz widzenie?

Nie czynisz, nie robisz. Po prostu jesteś świadkiem tego, co się odbywa przed twoimi oczami. Jesteś obserwatorem. Otwierasz oczy, a przed nimi świat się dzieje. Zamykasz oczy, widzisz ciemność twoich powiek. Nie jesteś w stanie wyłączyć widzenia.

No dobrze, to taki specyficzny przykład. A co ze słyszeniem?

Umówmy się tak. Ja teraz coś powiem. A Ty tego nie usłyszysz:

Ok? To zaczynam: „Liście nie są zielone”.

Udało się?

Czy możesz powiedzieć sobie: nie będę tego słyszał? Nie! Uszu nawet nie możesz zamknąć. Słyszysz i koniec. A raczej doświadczasz słyszenia. Doświadczasz dźwięków, które są.

A jak jest z zasypianiem? Robisz to codziennie. To powiedz mi, jak zasypiasz? Jak robisz tę najprostszą czynność, którą znasz od urodzenia? Jak to „ROBISZ”?

A no, NIE ROBISZ! To się WYDARZA. Jesteś w pewnym sensie podmiotem zasypiającym.

Tych pytań jest więcej:

Jak śnisz?

Jak rośniesz swoją skórę?

Jak organizujesz pracę swojego żołądka?

Jak robisz to, że rosną ci paznokcie?

A teraz coś bardziej skomplikowanego:

Jak chodzisz? Jak robisz to, że chodzisz?

Proponuję, abyś wstał/a i pochodził/a trochę po pokoju i poprzyglądał/a się, jak podnosisz najpierw jedną nogę, później drugą. Jak to się dzieje? Jak wydajesz polecenia swoim nogom, gdy postanawiasz nagle wstać od komputera i zrobić sobie kawę? To bardzo ciekawe doświadczenie.

Pozostaje jeszcze jeden bastion. Możesz powiedzieć: Ok, zgadzam się, ale zawsze mogę podjąć samodzielną decyzję. Mogę otworzyć lub zamknąć oczy. Mogę zdecydować, że dzisiaj nie pójdę do pracy. Mogę zdecydować o tym, że będę taki, lub taki.

Ok. Zróbmy eksperyment.

Usiądź wygodnie, zamknij oczy i pomyśl o pięknej, ponętnej kobiecie lub przystojnym, uwodzicielskim mężczyźnie. Przyjrzyj się mu dokładnie. Postaraj się go dobrze wizualizować i zapamiętać.

Zrobione?

Pomyślane?

Zwizualizowane?

A teraz odpowiedz sobie na pytanie? Kto sprawił, że w Twojej głowie pojawił się Ten mężczyzna/Ta kobieta? Jak dokonałeś wyboru/selekcji? Jak zorganizowałeś casting na tą kobietę/tego mężczyznę?

Dlaczego Twoim oczom ukazała się właśnie Ta osoba?

Odpowiedź jest jedna: Nie wiem! Zamknąłem/am oczy i ukazał się on/ona. Jak w teatrze!

Oczywiście możesz zmienić kolor włosów, lub to czy tamto, ale nie zmienia to faktu, że ta konkretna osoba pojawiła się tylko Tobie i nie wiesz dlaczego.

Chcesz temu zaprzeczyć. Powiedzieć: ja się nie zgadzam… Ale, skąd ta myśl? Skąd w Twojej głowie pojawia się myśl sprzeciwu?

JAK WYMYŚLIŁEŚ/AŚ TĄ MYŚL?

---   

Alan Watts "Nie co być powinno, lecz co jest!"


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl